nauka-literek-i-cyferek

Nauka literek i cyferek. Pomocnicy rodzica w nauce przed przedszkolnej

Stając się rodzicami jesteśmy pełni obaw i wielkookich lęków wszelkich. Ten mały człowiek, który ma się pojawić w naszym życiu, napawa nas strachem równie wielkim, co porywająca dzieci czarna Wołga. Jest przecież tak mały, tak bezbronny i tak zależny od nas. Boimy się go brać na ręce, karmić, sprawdzamy co chwilę czy oddycha. Mały jest jak okruszek a sieje ogólny postrach.


Te lęki są totalnie irracjonalne i niepotrzebne na tym etapie rozwoju. Uwierzcie mi rodzice noworodków spokój, długie ruchy, pełen relaks. Bać to się trzeba tego „co potem”.

Potem bowiem, zaczyna się najtrudniejsza z nauk świata: życie. I to jest dopiero kaskaderskie wyzwanie, nauczyć człowieka żyć. Od obsługi widelca, przez toaletę, długopis, maniery, na szacunku do matki/kobiety/ojczyzny/flagi kończąc. I to jest rollercoaster bez trzymanki, to jest przygoda życia. Co tam kolka, co tam nieprzespana noc i raczkowanie. Życie to jest nauka!

Moje dzieci już jakiś czas temu wyprowadziły mnie ze strefy komfortu, w której nie potrzebowały poza moją miłością niczego. Moja chęć pokazania im wszystkiego i nauczenia „ile wlezie” zemściła się na mnie bardzo szybciutko. Gdzieś w okolicy drugiej w ich życiu książki. Od tamtej pory, czuję się jak regularny nauczyciel wychowania przed przedszkolnego w stopniu profesora.

Tym optymistycznym wstępem, chcę Wam opowiedzieć o tym jak trzylatka i dwulatek niepostrzeżenie podjęli się nauki literek i cyferek.Gdzieś między jeżdżeniem na rowerze, a wymawianiem „R”.

Zainteresowanie dzieci literami i cyframi, przyszło naturalnie, wraz z ogólną ciekawością otaczającego je świata. Naukę literek , zaczęliśmy chyba od studiowania tablic rejestracyjnych na spacerach i cyferek na drzwiach mieszkań. Nie wczuwałam się w temat za bardzo, lekko bagatelizując go i uznając, że to jeszcze nie czas.  Chciałam się wykazać iście szelmowskim sprytem, zrzucając naukę alfabetu i cyferek na karb edukacji narodowej, w osobie Pani przedszkolanki. Ale nagle czytanie dzieciom czegokolwiek stało się niemożliwe, bowiem słowa czytane zaczęły być rozbijane przez moje dzieci na części składowe.

Naukę literek, zaczęłam-jak to ja- od książek fachowych w temacie. Pierwsza była „Poznaję Literki” od wydawnictwa Wilga.
Jest to zbiór rymowanych, łatwych do zapamiętania wierszyków,na zasadzie skojarzeń: A- autobus, Z- zebra. Dzieci wertują ją od początku do końca i jeszcze i jeszcze, sypiąc tymi wierszykami jak z rękawa. Obrazki są bardzo ładne, kolorowe i zapadają w pamięć.Najpierw wykuły na blachę pierwsze litery swoich imion, mamę, tatę, ciocię, Natkę, Olgę i Paulę.
nauka-literek-i-cyferek
nauka-literek-i-cyferek
nauka-literek-i-cyferek

Wtedy kupiłam im puzzle z serii CzuCzu. Każda litera ma swój odpowiednik obrazkowy, na takim samym tle, albo w ogóle podobny kolorystycznie i trzeba to do siebie dopasować. Zabawy jest co niemiara, cisza i pełne skupienie. Po kilku razach szło im bezbłędnie.Kiedy nauczyły się kojarzyć litery i przypisane im przedmioty, ja nauczyłam je śpiewać alfabet i układać te puzzle w odpowiedniej kolejności. W ten sposób, Kosi wiedzą już jakie litery następują po sobie.

nauka-literek-i-cyferek

W tym naukowym szale, na ścianie zawisł plakat od Szast i Prast przedstawiający litery właśnie. Długo był dla Kosich hieroglifem, bo litery które przedstawia to alfabet pisany. Teraz ogarniają już wszystko, ale długo nie mogły się przekonać.
nauka-literek-i-cyferek
nauka-literek-i-cyferek
Na dniach, Kosi dostały w prezencie zestaw magnetycznych literek na lodówkę. Przerobiliśmy go jednak na własny użytek – jak się okazało całkiem słusznie. Na patyczkach rodem z gabinetu lekarskiego, które wytrzasnęłam w Tigerze, wypisałam drukowanymi literami proste dla dzieci słowa. Kosi wybierają sobie patyczki, kładą na magnetycznych tablicach- pozostałościach od magnetycznych ukłądanek- i odwzorowują litery z patyczków na tablicach. Zabawa jest przednia.
nauka-literek-i-cyferek
nauka-literek-i-cyferek
nauka-literek-i-cyferek
nauka-literek-i-cyferek
nauka-literek-i-cyferek

Zanim jednak dzieci zafascynował skomplikowany świat liter, szalały na punkcie cyferek. Tatko, zrobił im zatem cyferkowe domki z TEGO wpisu i to były jedyne cyfry jakie mieliśmy na stanie. Z nich Kosi upodobały sobie „8” i rozpoznają ją wszędzie i najdłużej ze wszystkich innych cyfr. Potem dołączyły do naszej wesołej gromady, cyfry drewnianego zegara, który dorwałam rok temu w Biedrzynce.

W nasze ręce wpadła książka Szwajkowskich- „Liczby”, którą reklamują jako tę która nauczy
M O J E dziecko cyfr. Twoje też nauczy – luzik. Każde nauczy bo zrobiona jest fantastycznie. Utrzymana w konwencji książeczki o literkach, czyli wierszyki kojarzące konkretne cyfry z konkretnymi przedmiotami/zwierzętami.  Rymowane wiersze, którymi moje dzieci po kilku razach sypały jak z rękawa zawładnęły ich umysłami i otworzyły na niełatwy świat cyferek.
Do każdej cyfry jest  jeszcze rozpisane łatwe do odgadnięcia zadanie, pomagające zapamiętać konkretną cyferkę.Razem z domkami, mamy świetne pole do nauki.
nauka-literek-i-cyferek
nauka-literek-i-cyferek

Mamy też cyferkowy plakat, wygrzebany wśród czeluści plików, jakie znaleźć można w facebookowej grupie plakatowych freeków.
nauka-literek-i-cyferek

Tak naprawdę świat dziecięcych sklepów jest zasypany wszelkimi pomocami do poznawania literek i cyferek. To od nas zależy co wybierzemy i w zasadzie coby to nie było – będzie dobre. Na rynku jest masa, najróżniejszych form zachęcających dzieci do nauki literek i cyferek. Puzzle, zagadki, plansze, liczydła, tablice o cuda cuuuuda ogłaszają. A prawda jest taka, że do tego typu nauki nie są nam potrzebne żadne designerskie pomoce, za niebotyczne kwoty. Czasami wystarczy drukarka, albo kartka i kredki. Często popołudniami, dzieci podtykają mi pod nos tablicę magnetyczną chcąc się bawić w zgadywanki. Wtedy piszę im literki albo cyferki, a one zgadują. Mogą tak w nieskończoność.  Poniżej zostawiam Wam fajne linki, które znalazłam, sama szukając ciekawostek w temacie DIY. Oczywiście, korzystając ze znalezisk sieci, pamiętajcie by litery i skojarzenia do nich były jednak polskie.



pomysł podobny do mojego

alfabet z masy papierowej

Maluch w domu

Fabryka Małego Dizajnu

Leci Bocian

Wzdycham co prawda do drewnianych tablic literowo-cyferkowych PILCHA, ale rozum skutecznie trzyma mnie w ryzach.

Nasza nauka trwała około miesiąca.  Początkowo, dzieci myślały skojarzeniami. Zatem odczytanie tablicy rejestracyjnej o numerze WZU 18KY brzmiało tak :
WROTKI
ZOSIA
UL
ŻYRAFA
OŚMIORNICA
KAJCIO
YETI.
Prawie jak szyfr marynarki wojennej – Alfa, bravo, Charlie Tango.
nauka-literek-i-cyferek
nauka-literek-i-cyferek

Teraz  idzie Kosim już bezbłędnie. Zaczynają składać ze sobą cyferki i nazywać liczby. Pytają coraz częściej o godzinę, temperaturę, numer autobusu.  Mało tego, zaczynamy ćwiczyć rączki, rysujemy pierwsze szlaczki i literopodobne kształty.  Ten efekt to przypadkowe osiągnięcie, codziennego czytania tłuczenia wciąż tych samych książek. Co ciekawe zawsze wybór literatury należy do Kosich.

Nie mam parcia, by jesienią zaprowadzić do przedszkola pisząco-czytające dzieci. Absolutnie!
Nie studiuję na razie żadnych metod ułatwiających naukę, nie zagłębiam się w to. W tej chwili naukę cyferek i literek, a nawet te pierwsze bohomazy traktujemy jak bardzo dobrą zabawę. Wciągającą, fascynującą, taką wiecie „z jęzorem na brodzie” – prawda- edukacyjną i rozwojową, ale przede wszystkim zabawę.

 

18 myśli na temat “Nauka literek i cyferek. Pomocnicy rodzica w nauce przed przedszkolnej

  1. Fajne pomoce edukacyjne. Niebawem mój syn idzie do zerówki i będę musiała zaopatrzyć się w takie rzeczy. Młody zupełnie nie chce przyswajac tak8ej wiedzy

    1. Przypuszczam, że mój nie ma wyjścia. Starsza siostra chłonie wiedzę wszelką jak gąbka a on siłą rzeczy nie ma wyjścia:)

  2. Cudne pomysły i pomoce do nauki literek i cyferek. Mnie najbardziej do gustu przypadły literki magnetyczne wraz z tymi prostymi słowami na patyczkach, które dzieci muszą do siebie dopasować. Mega proste, a jakie edukacyjne! Skorzystam z tego pomysłu na pewno w przyszłości 🙂

  3. Uwielbiam książeczki dla dzieci! Zawsze gdy je widzę automatycznie na twarzy pojawia mi się uśmiech. Czemu? Nie wiem 😀

Dodaj komentarz

three × two =