Mini babeczki wielkanocne . O wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Bożym Narodzeniem.

mini-babeczki-wielkanocne


Coraz  częściej odnoszę wrażenie, że Wielkanoc to mocno zepchnięte na bocznicę Święta. Nie są takie fancy jak Boże Narodzenie, więc często traktuje się je jak dobry pretekst do wolnego od pracy dnia. U nas jest zupełnie inaczej.


Wielkanoc jest najważniejszym Świętem „dużego kalibru” w roku. Nie tylko w tym. W każdym roku. Tak zostałam wychowana, nauczona, tak sama czuję i wierzę odkąd umiem, że Wielkanoc to dla mnie najpiękniejszy w roku czas. To też zwykle najlepszy moment na celebrowanie pojawienia się wiosny, choć wiosenne słońce pojawia się na Wielkanoc – w tym klimacie- rzadko i niechętnie. Ale wszystko kwitnie, budzi się do życia robi się zielono i gwarno.

A co najważniejsze ludzie nie gonią świńskim pędem nigdzie jak przed Gwiazdką. Nie ryją jak dziki w galeriach handlowych i nie biorą na tę okoliczność długoterminowych kredytów. Za porównania zwierzęce przepraszam, ale nasuwają się same przez się.
Zatem Wielkanoc to dla mnie ogromna cisza i spokój niebywałej radości.

mini-babeczki-wielkanocne

Tak, lubię Boże Narodzenie, jego klimat i gorączkowe, wielomiesięczne przygotowania. Lubię za prezenty i niepowtarzalny charakter.
W Boże Narodzenie można wierzyć a można je po prostu kultywować. Wyznając choinkę, prezenty i czar i blask a Wielkanoc trzeba czuć.
mini-babeczki-wielkanocne
Wielkanoc ludzie mają w lekkiej pogardzie . Nie prześcigają się instagramy w co bardziej wymyślnych dekoracjach, nie podtykają blogerzy pomysłów na prezenty. Ot Wielkanoc, chwila relaksu, a przy dobrych wiatrach rozpoczęcie sezonu grillowego. A w tym roku to może nawet całkiem szeroki wstęp do epickiej majówki.

To najbardziej widać w mieście ten Wielkanocny luz. Bo u mnie na wsi jest inaczej. Może już nie tak jak u Reymonta ale inaczej. Nie uświadczysz w Wielką Sobotę nikogo na spacerze – chyba ze z odkurzaczem po chacie. Jeśli jeżdżą rowerami to po ostatnie brakujące składniki do sałatki jarzynowej. Słychać szelest poprawianych firanek po ostatnim polerowaniu okna.
Wszystko lśni, aż przemawia. Pachnie i zachęca. Wszędzie panuje cisza. Bo wszyscy padli na twarze umordowani przygotowaniami jak egipcjanie przy budowie piramidy.
mini-babeczki-wielkanocne

A mnie się to wszystko trochę nie podoba. I chociaż ze mnie wieśniur z dziada pradziada i generalnie konserwa, to jednak lubię pewne rzeczy czerpać hm… z miasta, ze współczesnych miejskich koleżanek…

Zatem, uważam, że Wiosna daje Świętom Wielkiej Nocy ogromny potencjał. Dekoruję więc dom i balkon. Wysiewam rzeżuchę, owies, kupuję hiacynty. Szabruję lasy Państwowe i repetuję przydrożne knieje z czołową latarką na skroni. Prawie jak Robinson Cruzoe ogołacam wierzby z bazi i brzozy z gałązek. Wynajduję coraz to bardziej fikuśne jajka na te gałązki. Wystaję przed Lidlem po bukiety tulipanów. Ukwiecam dom.

Organizuję się tak, by mieć czas na te Święta, na tę radość na przeżycie i na to szczególne dla mnie, jedyne w roku skupienie. Daleka jestem od kuro-domowego szału, zawodów na najczystsze okna w okolicy i konkursu na najnowsze firanki na osiedlu. Nie uważam by Święta smakowały mi bardziej w warunkach sterylnych, bo ich nie zauważę a prześpię. Żadna to rozrywka.

Odkąd jesteśmy rodziną staram się by ten Wielki Tydzień to już były Święta. Nie jeżdżę gorączkowo na szmacie, nie wycieram i nie poleruję czystych już okien. Zabieram dzieci do lasu, pozwalam malować jajka stylem dowolnym i sztuką abstrakcyjną.

W obliczu świąt uświadamiam sobie jak wielką one przynoszą mi radość właśnie teraz kiedy jestem mamą. Kosi są coraz starsze, pomocne, zainteresowane przygotowaniami. Rządne wiedzy łapczywie chłoną moje opowieści o sensie Wielkanocy.

Przykica do nich Zając i upieczemy mini babeczki. Przygotujemy wspólnie koszyk i Kosi pocwałują z nim do Kościoła. Przewiduję pocałunek z brukiem  w świątecznym outficie, podarte rajstopy, wysypaną u progu Kościoła święconkę.

Idę o zakład, że będzie przy tym tyle samo uciechy ile swarów, kłótni, ciągania za kudły i ryku.  Ale to piękne. Bo rodzinne, nasze, niepowtarzalne.
I nie ma takiej powierzchni która lśniąc zapewni mi porównywalną radość do tej, jaką daje mi czas spędzony rodzinnie.
mini-babeczki-wielkanocne
Sprawa zatem wygląda z grubsza tak: czy wierzycie w Wielkanoc czy w cokolwiek innego, potraktujcie ten czas wyjątkowo. Nawet jeśli nie wierzycie to dajcie sobie czas, na znalezienie spokoju, na celebrowanie wspólnych chwil. Na długie spacery i dużo rozmów, na śmiech i wygłupy. Naładujcie akumulatory wiosennym słońcem- jeśli raczy się pojawić.

Jeśli natomiast wierzycie to zróbcie to wszystko tym bardziej. Tym bardziej jeśli jesteście rodzicami małych dzieci. Dajcie sobie spokój z tym polerowaniem wypolerowanego domu, może ruszcie się od stołów na gwarny spacer, rodzinny, aktywny. Jedzenie będzie Wam bardziej smakować, a i czas ten spędzicie „bardziej”. Zobaczcie, przyszła wiosna, świat się budzi do życia, obudźmy się i my.
mini-babeczki-wielkanocne
Pierwszy raz odkąd jaśnie Pan Kajt pojawił się na świecie, na Wielkanoc wyjedziemy do dziadków. Nie będę więc – jak dotychczas- w Wielki Piątek, gorączkowo przygotowywać listy potraw i zakupów (na kolanie w poczekalni do pediatry) ale ponieważ cośtam zamierzam przygotować, to na pierwszy ogień pójdą mini babeczki.

Proste w przygotowaniu, szybkie, super efektowne i wielkanocne jak mało które.Królowe święconkowego koszyczka! Przepis od niezawodnej w temacie- Doroty z „Moich Wypieków”.
Foremki na mini babeczki, jeszcze zdążycie kupić, nawet jeśli zamówicie je przez internet spokojnie dojdą.

A jak się dobrze postaracie to znajdziecie jeszcze w Lidlach, bo były we wczorajszej gazetce. Ja znalazłam je w postaci jednej dużej formy, lub jak moje – silikonowe, osobne foremki. Moje są z Florentyny, zakupione w osiedlowym samie.
mini-babeczki-wielkanocne

Mini babeczki bounty:

Składniki na 6 babeczek:

  • 60 g masła
  • 130 g drobnego cukru do wypieków
  • 1 duże jajko
  • pół szklanki wiórków kokosowych
  • 3/4 szklanki + 1 łyżka mąki pszennej tortowej
  • 2 łyżki skrobi ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 50 ml mleka
  • 2 łyżki likieru kokosowego (lub dodatkowe 2 łyżki mleka)

​Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Mąkę pszenną, skrobię ziemniaczaną i proszek do pieczenia – przesiać, odłożyć.

W misie miksera umieścić masło i cukier i utrzeć do powstania jasnej i puszystej masy maślanej. Dodać jajko i zmiksować, do połączenia. Dodać wiórki, zmiksować. Dodawać przesiane suche składniki na zmianę z mlekiem, mieszając szpatułką tylko do połączenia.

Foremki na małe babeczki posmarować masłem i oprószyć mąką pszenną lub zmielonymi migdałami lub kaszą manną. Przelać do nich ciasto (1 cm od górnej granicy foremki) wyrównać. Piec w temperaturze 160ºC, bez termoobiegu, przez około 25 minut lub do tzw. suchego patyczka. Wyjąć, wystudzić.

Polewa czekoladowa:

  • 100 g mlecznej czekolady, posiekanej
  • 30 g masła

Czekoladę i masło umieścić w kąpieli wodnej, roztopić. Gęstniejącą polewą polać babeczki, posypać dodatkowymi wiórkami kokosowymi.
mini-babeczki-wielkanocne

12 myśli na temat “Mini babeczki wielkanocne . O wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Bożym Narodzeniem.

  1. Bardzo fajne podejście do świąt 😉 Ja od ładnych kilku lat też wolę Wielkanoc – jest ciepło i wszystko na luzie 😉
    A babeczki śliczne, jak byłam mała to tradycyjnie podjadałam takie z koszyczka w drodze z kościoła do domu 😉

  2. Jest dużo prawdy w tym, co piszesz. Dla mnie też Wielkanoc to wyjątkowy czas, a odkąd jestem mamą, nabrała szczególnego wymiaru. Pisałam o tym też u siebie – mam nadzieję, że nie obrazisz się za linkowanie do mojego bloga, ale traktuj to jako rozwinięcie mojej wypowiedzi: http://szczesliwavii.blogspot.com/2017/04/wielkanoc-w-siodemke.html

    Wielkanoc to był też dla nas pierwszy raz, kiedy poszliśmy do kościoła wszyscy w trójkę. Malutki przespał całą Mszę Św. 🙂 ale to, że byliśmy tam razem z nim, znaczy dla nas bardzo dużo.

Dodaj komentarz

one × 2 =