malowanie palcami

Malowanie Palcami. Trening umiejętności dziecięcych i rodzicielskiej cierpliwości.

malowanie palcami



Już była w ogródku, już witała się z gąską i co?! I co, Pani Wiosno? Gdzie żeś polazła, że śnieg wali na przemian z deszczem i smaga lico moje wiatrem polarnym?! No jawna niesubordynacja.


Otwarcie sezonu „Plac Zabaw spring-summer 2017”, dawało mi nadzieję na długie godziny spędzane na świeżym powietrzu. Gdzie w całkiem niebrzydkich okolicznościach krajobrazu moje dzieci, będą hasać jak zdziczałe po zimie niedźwiedzie, spalając swoją energię. Takie spalenie, gwarantuje mi bowiem zupełnie spokojne popołudnia i wieczory, ze spokojnymi, dotlenionymi Kosi, śpiącymi jak aniołeczki po 12-13 godzin.

Zakupiony w Pepco sprzęt „małego piaskarza” miał zaklinać wiosnę, nieco ją popędzając a nie przepędzić na dobre. Utknęliśmy zatem znowu w domu, chociaż wiem, że to już w tej chwili kwestia czasu i sytuacja mocno przejściowa, nie wolno mi stracić czujności. Zatem, nadal, niezmiennie od wczesnej jesieni pretenduję do tytułu: najbardziej kreatywna mama, w kategorii zajętości domowe.

Przerobiliśmy już chyba wszystko co świat wymyślił, od malowania (Czym popadło), przez wyklejanie, rysowanie, lepienie, ugniatanie i układanie. Znosiłam nieprawdopodobne ilości akcesoriów, służących do zabawienia szarańczy w wieku 2-3 lata, jednocześnie zapewniając  rozwój, zajęcie, ciszę, spokój i ciepłą kawę.

Przy okazji szalonego, cotygodniowego shoppingu w Biedrzynce, w ręce wpadła mi książka „Kleksy”. Odważna jest to pozycja, tylko dla ludzi o mocnych nerwach, z wielką cierpliwością i bezgranicznymi pokładami spokoju. Ponieważ wszystko to, są cechy których ani ja ani małżonek mój wspaniały, nie przejawiamy, długo wahałam się nad zabraniem tego cuda do domu. Gdzieś między sokiem pomidorowym, a octem spakowałam ją jednak. Raz nudzie śmierć – a co!

Kupiłam więc dzieciom, na zakończenie akcji „Przegoń nudę z domu winter edition” tę książkę -elementarz. To jest proszę rodziców, elementarz uczący… kreatywnego malowania RĘKAMI.
Tak. Farby. Dwulatek. Trzylatka. Farby. Ręce. Kto mi powie, że to nie hardcore?
malowanie palcami

Książka odleżała u nas swoje. Kupiłam farby. Schowałam najgłębiej jak umiałam. Wyjęłam książkę, przejrzałam, zachwyciłam się. Bo to naprawdę skarbnica fajnych pomysłów, jak za pomocą rąk i odpowiednich barw maluchy mogą wyczarować na papierze niezwykłe formy. Schowałam.

Ponieważ jest u nas lekki problem z rozpoznawaniem i nazywaniem kolorów, każda pomoc w tej kwestii jest na wagę złota. Ale po ostatnim malowaniu palcami, poprzysięgłam sobie, że żadnych farb nie dam do 40-tki (Kosich nie mojej). Warunki atmosferyczne i mokra zjeżdżalnia na placu zabaw oraz chóralne jęki, stęki, marudzenia ostatecznie mnie złamały.
malowanie palcami

Jak można się domyśleć – zabawa była przednia. Taka, jakiej nie zapewnia żadna kupiona zabawka. Zosia dużo łatwiej poddaje się wszelkim regułom obowiązujących zabaw, chętnie się uczy, słucha wykonuje polecenia, mało broi więc z nią tego typu rozrywka przychodzi łatwo.
Kajtek jest indywidualistą w każdej materii i choć chętny do wszelkich zajętości kreatywnych, sieje zniszczenie i spustoszenie, wprawiając w niekontrolowany ruch kończyny własne. Nie bardzo interesują go reguły i konwenanse, więc w tym wypadku tworzył sztukę mocno alternatywną. Ale ubaw miał po pachy i relaks jak sądzę. Ponieważ jako dziecko mocno impulsywne, przy tym malowaniu bardzo się skupił i wyciszył.
malowanie palcami
Bawiliśmy się we czworo, więc miałam wsparcie jeszcze jednego dorosłego, bo obawiałam się – słusznie, że sama nie podołam. Byłam bardzo sceptycznie nastawiona do połączenia moje dzieci+farby, uznając je za mieszankę piekielną. Teraz wiem, że przesadzam, wszystko jest bowiem dla ludzi, nawet dla dzieci, tylko wymaga pewnej organizacji.

Na pewno bawiąc się w zabawy podwyższonego ryzyka jak malowanie, z dziećmi tak małymi i w ilości przekraczającej 1 sztukę dziecka, dobrze jest zapewnić sobie wsparcie drugiego dorosłego. Trzeba faktycznie zorganizować maluchom warsztat pracy tyle bezpieczny co wygodny.
malowanie palcami

Sprawy techniczne
Na stoliku rozłożyliśmy grubą folię malarską, która w innych okolicznościach służy Kosim do zabawy piaskiem kinetycznym. Łatwo się ją myje, nie rozrywa się, jest praktyczna. Tłem do dziecięcych arcydzieł były kartki i brystol, które mam wpisane na cotygodniową listę zakupów obok włoszczyzny i twarogu – czyli zabraknąć w domu nie ma prawa. Do malowania używaliśmy farb plakatowych z tubek – łatwo je wycisnąć, nie zużywa się ich dużo, nie wyleją się. Zakręcamy, chowamy – czysta sprawa, dużo bardziej niż w przypadku typowych farbek do malowania palcami.
malowanie palcami

Praktycznie
Kosi nie umieją czytać, więc nasza pomoc w objaśnieniu reguł i pokazaniu co i jak była niezbędna. Czytające dzieci poradzą sobie same, choć w trakcie mogą zapaprać koncertowo książkę. Dzieci paciały ręce dowolnie, pozwalaliśmy wybierać kolory, jednocześnie pilnując by jednak trzymały się wzoru. Pokazywaliśmy jak układać dłonie i paluszki. Często trzeba było poprowadzić Zosi rączkę czy paluszki, żeby malowana postać, osiągnęła pożądany kształt.
Rozmawialiśmy o zwierzątkach, które powstawały spod ich rączek, o kolorach i kształtach. Pozwalaliśmy wybierać kolejne i kolejne wzory, aż ostatecznie powstał niczego sobie, pierwszy wspólny obraz artystów Kosińskich i nosi tytuł „Szczęśliwość”.

Książka skonstruowana jest tak, że na początku pokazuje prostsze formy jak kwiatki i najprostsze zwierzątka, później przechodząc do bardziej skomplikowanych form. My stanęliśmy na etapie motyla. Na Safari przyjdzie pora. Farba, mimo moich lekkich obaw zmyła się z dzieci bez problemu, zaprałam tez jeden upaprany rękaw i też bez problemu farba zniknęła.

malowanie palcami

Nie wiem czy moje dzieci będą uzdolnione plastycznie. Na razie widzę w nich ogromne talenty wokalno -taneczne i serio zastanawiamy się nad zajęciami w tym zakresie. Ja jestem plastycznym matołem do potęgi n-tej, więc nie spodziewałabym się po moich genach cudów w tym zakresie. Niezależnie od tego, uważam że świat barw, faktur, technik jest dzieciom niezwykle potrzebny w rozwoju.

Nie jestem mamą najcierpliwszą na świecie, która uwielbia artystyczny nieład i niekontrolowane mazy na białych ścianach.  Ale myślę, że dzieciom taki wręcz organoleptyczny kontakt ze sztuką jest potrzebny, sprawia im również ogromną frajdę. Więc może nie co dzień i nie w pojedynkę, ale kiedy jesteśmy w domu wszyscy razem, mamy czas i trochę więcej spokoju w sobie, warto podsunąć dzieciom właśnie taką formę rozrywki.

Gwarantuję Wam radość po uszy, dużą ilość wiedzy jaką możecie sprzedać maluchom, podczas takiego zajęcia. Uczymy się bowiem kolorów, rozwijamy zdolności manualne, ćwiczymy nazewnictwo zwierząt, kształtów, mieszamy kolory tworząc kolejne. Powstają obrazy, które mogą być fajną pamiątką na przyszłość.
malowanie palcami
malowanie palcami

Ale chyba przede wszystkim lubię tę książkę za to, że popchnęła nas do wspólnego spędzenia czasu z dziećmi, tak naprawdę mocno. Uczestniczyliśmy w tej zabawie razem z nimi a one to uwielbiają.  Obeszło się bez remontu, ściany ocalały, nawet gruntownego sprzątania nie odnotowałam.

Książka-podręcznik-elementarz, doskonała dla dzieci w wieku moich, ale z dużym wsparciem rodziców, idealnie nada się dla nieco starszych, albo jako pogromca nudy dla dzieci – w moim rozumieniu prawie dorosłych -przedszkolaków.
malowanie palcamimalowanie palcami
malowanie palcami

Oprócz Biedrzynki, „Kleksy” dostaniecie na przykład w Smyku i na Nieprzeczytane.pl, albo w Merlinie.  Możecie też poszukać w hipermarketach, Auchan ma bogato wyposażony dział z tego typu pozycjami dla dzieci. Ceny wahają się od 10 złotych wzwyż. To chyba całkiem niedużo za tyle dobroci?

9 myśli na temat “Malowanie Palcami. Trening umiejętności dziecięcych i rodzicielskiej cierpliwości.

  1. wow, szacun za odwagę :p ja chyba jednak się nie zdecyduję, choć właściwie ściany i tak idą do malowania w tym roku. Chociaż my deszczowe dnie spędzamy z Lego – chyba mniej hardcorowe. Chociaż jak wdepnę na taki jeden zgubiony klocek w środku nocy to myślę wtedy inaczej

  2. Lubię takie zabawy i u nas to ja bawię się z dziećmi w takie zabawy. Jednak do malowania farbami rękoma musimy wykorzystywać specjalne farby do malowania dłońmi, gdyż inaczej dzieciaki mają wysypkę

Dodaj komentarz

20 − sixteen =